Colleen Hoover - Hopeless


Hopeless
Colleen Hoover
Tytuł oryginalny: Hopeless
Wydawnictwo: Otwarte
Seria: Hopeless #1
Rok wydania: 2014


Sky ma prawie osiemnaście lat, mega najlepszą przyjaciółkę - Six, nauczanie domowe, zero technologii i chłopaka każdej nocy w swoim łóżku. Zdzira? Nie, ponieważ nie czerpie z tego przyjemności jaką powinna dziewczyna na jej miejscu. Jakby tego było mało ubłagała swoją matkę, żeby zapisała ją na ostatni rok do liceum, ale Six wyjeżdża. Zostaje ona sama z dość wątłą reputacją, o czym przypominają jej to na każdym kroku lub na szafce. Wszystko zmienia się, kiedy będąc w sklepie spotyka Holdera. Zabawne jest to, że wtedy zaczyna czuć do niego niewyobrażalny pociąg... i przerażenie. Sytuacja zagęszcza się coraz bardziej, a przeszłość, o której Sky zapomniała i wyparła zderza się ze wszystkim co znała. Miłość do Holdera i Karen - jej matki zastępczej, jest zagrożona.

"Szukałem cię moje całe cholerne życie."

Hopeless zdziwiła mnie od pierwszych stron. Miałam lekki niepokój, kiedy zaczynałam powieść. Teraz wiem, że było to bezpodstawne. Od pierwszych stron uśmiechałam się jak idiotka zwłaszcza, kiedy na plan wpadała Six albo jej nowy najlepszy przyjaciel na całym świecie - Breckin. Trochę przerażały mnie wydarzenia z Deanem Holderem na początku. Nigdy nie wiedziałam co ten chłopak wymyśli co przyprawiało mnie o lekki zawrót głowy - w dobrym tego słowa znaczeniu.

Natomiast denerwowały mnie zmiany nastroju Sky vel irytujące mnie już, kochanie :), jednego razu mogła rzucić się na Deana, a innego razu zdzielić go w twarz. Czasami mogłam ją zrozumieć, ale jej ociąganie się ze zrozumieniem jej uczuć do tego chłopaka? Never.

"Do tej pory nie wierzyłam, że będę w stanie dzielić serce z jakimkolwiek mężczyzną, a co dopiero że oddam mu je w całości."

Co prawda czytałam tylko tłumaczenie, ale powiem Ci, drogi Czytelniku, że język nie zachwyca. Właściwie można powiedzieć, że historia sama w sobie jest genialnym pomysłem ubranym w kiepską fabułę (?), nie mogłam nie powstrzymać się od kilku brzydkich słów, które wyrwały się z moich usta w pewnych sytuacjach. Zwłaszcza, że tablet pod koniec kilku stron wysiadł, ale niespodziewanie dało mi to czas na przemyślenia.

Mimo iż jest to historia łatwa do przewidzenia od pierwszych stron, tak samo jak postępowanie bohaterki po trzech czwartych książki, czasem jednak byłam zaskoczona, ale trwało to tylko kilka sekund. Książka nie była tragiczna, nawet byłabym skłonna uznać ją za dobrą, ale ból jaki pozostawiają ostatnie zdanie wypowiedziane przez bohaterów, mam ochotę płakać i walić głową w mur. Dawno nie byłam tak rozczarowana zakończeniem (choć za każdym razem tak mam, kiedy kończę dobrą książkę).

"Jeżeli Bóg jest typem faceta, który skazałby cię na piekło tylko za kogoś kochanie, to ja nie chciałabym spędzić z Nim wieczności."


Hopeless | Losing Hope | Finding Cinderella
Copyright © 2014 Wąchając książki , Blogger