Maggie Stiefvater - Drżenie


Drżenie
Maggie Stiefvater
Tytuł oryginału: Shiver
Wydawnictwo: Wilga
Seria: Wilkołaki z Mercy Falls #1
Rok wydania: 2011


Grace to zwykła i spokojna dziewczyna. Żyje w zgodzie w kochającym rodzicami i dwiema najlepszymi przyjaciółkami. Wszystko byłoby w porządku, jeśli dziewczyna nie odczuwała dziwnego pociągu do wilków. Zwłaszcza do tego o złotych oczach. Kiedy przerażona wielkim polowaniem na te piękne zwierzęta odkrywa, że zraniony chłopak leży u jej drzwi, nie wie co ma robić. Zwłaszcza, kiedy Sam, chłopak-wilk okazuje się być JEJ wilkiem. Do tego dochodzi kilka ważnych spraw: Sam nie może spędzać za dużo czasu na dworze a myśliwi polują na niego i jego watahę. Dla dziewczyny najgorsze jest to, że jej ukochany może więcej nie odzyskać ludzkiej postaci. Czy znajdą lek na tę chorobę?

Drżenie to pierwsza część trylogii. Czytałam ją już kilka razy i to właśnie ona, jako jedna z pierwszych zapełniała moją małą, domową biblioteczkę. Za każdym razem, kiedy wracam do niej, jestem tak samo oczarowana jak za pierwszym razem. Ciągle, mimo już kilku lat, ją pamiętam i nic nie jest w stanie zatrzeć fabuły w mojej głowie. Cała seria o wilkach, bo to nie są właściwe typowe wilkołaki, jest dość zaskakująca i wyrywającą się z ram przyjętych norm książek urban fantasy.

Można dodać, że pani Maggie Stiefvater należy do grona moich, zaznaczę, że nielicznego, grona ulubionych autorów. Naprawdę, jeśli ktoś myśli, że łatwo się tam dostać to niewątpliwie jest w wielkim błędzie. Przypomnę jeszcze raz, że miło wracać do tej książki, ponieważ niesie ze sobą wspaniałą historię miłosną i wiele wspomnień, które były dla mnie ważne. Nawiasem mówiąc od tego zaczęła się moja mini obsesja na punkcie wilków.

Grace jest zwyczajną dziewczyną, niczym się nie wyróżnia. Jest trochę nad wiek poważna, i tyle. Jednak jej sam sposób bycia mnie zachwyca, albo przynajmniej się odznacza. Ma ona bowiem dobre serce, nigdy nie osądza i dla tych, których kocha jest w stanie zrobić wszystko - nawet zabić. Sam jest, jak już wcześniej wydedukowaliście, wilkiem. Z jego przemianą wiąże się pewna zagadka, której Wam nie zdradzę, ale w każdym razie nie może przebywać na zimnie, żeby się nie zmienić w dość dużego i dzikiego psiaka. Ten chłopak jest wart zachodu, bo posiada kilka kluczowych cech, które wyróżniają go spośród tłumu, czyli jest typowym romantykiem i marzycielem. Jednak, zakładam, że Mickiewicz nie byłby tego samego zdania, ale zostawmy pana wieszcza na później - dłuższa historia. Ku mojemu ubolewaniu nie posiada tatuaży, ale gra na gitarze, nie jest również bad boy'em, ale też potrafi ranić.

Akcja nie jest jakaś wygórowana, czasem wydarzenia zapierają dech w piersiach a czasem nie. Fabuła, moim zdaniem, jest swego rodzaju wyjściem ze zmierzchowej ramy. Porównania do słynnej sagi Stephenie Mayer są zdecydowanie nie na miejscu i zawsze strasznie mnie irytują. Właśnie takie skojarzenia odnoszące się do wielu świetnych książek, doprowadzają mnie do prawdziwej furii, ponieważ jest to literackie, przedwczesne zabójstwo.

Polecam te pozycję, zwłaszcza na zimowe wieczory. Zimowy klimat będzie w sam raz na nadchodzącą porę roku, kiedy będzie padał śnieg. Jak również świetnie nadaje się na prezent gwiazdkowy, to tak na marginesie.


Drżenie | Niepokój | Ukojenie | Grzesznik
Copyright © 2014 Wąchając książki , Blogger