Melissa Marr - Królowa lata


Królowa lata
Melissa Marr
Tytuł oryginalny: Wicked lovely
Wydawnictwo: Nasza księgarnia
Seria: Królowa lata #1
Rok wydania: 2010


Aislinn widzi wróżki, widziała jej matka, widzi i babka. Nie są to słodkie istotki z bajek, w różowych sukieneczkach, z anielskimi uśmiechami i szerokimi uśmiechami. Wróżki, które prześladują dziewczynę są złe, okrutne i szydercze. Jak długo można żyć, patrząc jaką krzywdę wyrządzają te czarodziejskie istoty? I właśnie wtedy łamie jedną ze ściśle wyznaczonych zasada. Opowiada swojemu przyjacielowi, Seth'owi, o tym co widzi, co ją nęka i przeraża. Ku jej uldze, chłopak wierzy jej i pomaga odkryć tajemnicę związaną z szatańskimi wytworami przyrody. Nie jest dobrze, kiedy na jej drodze staje Kennan, król lata, który pragnie zdobyć królową, o której śnił. Przed Ash stają wybory, które mogą pozbawić życia nie tylko ją, ale i jej najbliższych. Musi podjąć decyzję, które pociągną za sobą lawinę wydarzeń i tylko od niej zależy czy tragicznych.


Postanowiłam dać jeszcze jedną szansę pani Marr i sięgnęłam po tę powieść. Niestety, znowu okazało się to niesłuszne i straciłam tylko czas, który jak się okazało jej bardzo cenny. Pierwsze kilka rozdziałów poszło gładko, ponieważ już wcześniej się z nimi mierzyłam.  Co do dalszej części jestem zniesmaczona. W wypadku innych książek z każdą strona historia mnie wciąga, nawet ta najgorsza, ale w tym wypadku z każdą kolejną stroną miałam ochotę odpuścić i wypić całą butelkę wódki, żeby zapomnieć o całej przeczytanej historii.

Aislinn jest beznadziejna, zero charakteru, jedyne co jej wychodzi, to zastanawianie się co będzie dalej, jeśli pocałuje któregoś z chłopaków. Nie wykazuje żadnych pozytywnych cech, jest wręcz głupia oraz irytująca swoim maniakalnym "omdlewaniem", kiedy coś idzie nie tak. Przez pół książki zastanawiałam się nad czymś w rodzaju odwagi, którą główna bohaterka chciała się wykazać jak zwykle bezskutecznie, ale trzęsła portkami za całe miasto. Seth, który chyba rywalizował ze swoją ukochaną o tytuł najgłupszego bohatera, spisał się na medal. Straciłam do niego sympatię i cierpliwość już w drugim rozdziale! Kennan zyskał jakiś ułamek mojej sympatii, ale przez wzgląd na zakończenie pierwszej części, zrezygnowałam nawet z tego. Nie obyłoby się też, bez znanego już chyba każdemu Czytelnikowi, trójkąta miłosnego, który nie jest łatwy i przyjemny.

Powieść jest naprawdę nudna, ale chociaż chciałabym, powiedzieć, że książka nie jest oryginalna, ale pomysł jest dobry, tylko oprawa zła. Nie wiem, co chciałabym zmienić w tej książce, bo powiedzenie, że wszystko to za mało. Taki styl prosi o pomstę do nieba i napewno nie zachęca do czytania dalszej lektury. Nie polecam tej książki, nie ma w niej nic pozytywnego, każdy bohater napotkany na drodze a raczej stronie jest nijaki, może nawet irytujący.


Królowa lata | Król mroku | Krucha wieczność | Świetliste cienie | Mroczna łaska
Copyright © 2014 Wąchając książki , Blogger