Matthew Quick - Prawie jak gwiazda rocka


Prawie jak gwiazda rocka
Matthew Quick
Tytuł oryginalny: Sorta Like a Rock Star
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2014


Amber Appleton to dziwaczka, która mieszka ze swoją madre i Bobem w żółtym, szkolnym autobusie. Jej obecność wnosi wiele miłości i nadziei do serc staruszków, nawet tych najbardziej opornych. Chrystusowe Diwy z Korei czekają tylko na to, żeby wreszcie zacząć nietypowe lekcje. Dla przyjaciół z Federacji Fantastycznych Fanatyków Franksa jest przewodniczką, ostoją i najlepszą przyjaciółką. Amber darzy ich prawdziwą miłością, przyjaźnią, opiekuńczością. Jest gotowa walczyć, i skopać wszystkim tyłki, za to w co wierzy. Zniechęcona nawet przez przeciwności lodu, podrzucane kłody pod nogi, nie daje się zagiąć i walczy o to, co jest naprawdę ważne w jej krótkim, choć pełnym doświadczenia, życiu.

Po lekturze Poradnika obserwatorów gwiazd było logiczne, że sięgnę po kolejną, z młodzieżowej serii, powieści pana Quicka. Zabrałam się do niej dość szybko, ale nie byłam z siebie zadowolona, ponieważ z książkami tego autora trzeba postępować szybko, boleśnie przejść przez pierwszą część książki i wreszcie zatopić się w prawdziwym literackim kąsku. 

Szczerze mówiąc okładka nie zachęciła mnie do przeczytania, bo jest żółta, kolor za którym nie przepadam. Jednak tytuł odgrywał tu dość ważną rolę i właśnie tego się trzymałam rozpoczynając lekturę, która od pierwszych stron zniechęciła mnie do pokonywania kolejnych zdań. Byłam wręcz zaskoczona językiem i wykreowaniem głównej bohaterki, która była bardzo religijną optymistką i potwornie mnie przeraziła. Sama do pewnego czasu byłam niemal przekonana, że jestem optymistycznie nastawiona do życia, później (zaczynając drugą klasę liceum) zrozumiałam, że do owego podejścia do życia brakuje mi, mniej więcej, tyle ile mierzy równik Ziemi.

Optymistyczny charakter powieści był dla mnie niezrozumiały i, szczerze powiedziawszy, nie podobało mi się podejście głównej bohaterki do życia, dlatego właśnie za bardzo mi nie podeszła. Jako, że nie lubię zostawiać książek do połowy przeczytanych, a chciałam też zobaczyć jak dalej potoczą się losy bohaterów, machnęłam ręką na niedogodności w postaci bohaterki-narratora i z oporem przerzucałam kolejne strony. Z trudem muszę przyznać, że podobnie jak w poprzednich książkach tego autora spotkałam się z nudnym początkiem, zaskakującym rozwinięciem, kilkoma łzami oraz optymistycznym, miłym dla Czytelnika zakończeniem.

Nie przepadałam za Amber do ostatniej strony. Możecie mi udowodnić świetność tej postaci, ale ja zdania nie zmienię. Przez pierwszą połowę książki byłam zniesmaczona jej religijnością i miłością jaką rozdawała wszystkim dookoła, natomiast w drugiej połowie prawie nie wytrzymałam z jej humorami i zmienianiem zdania odnośnie całego świata. Do tej pory nie potrafię zrozumieć, dlaczego autor pokusił się na wykreowanie tak irytującej postaci.

 Byłam wstanie zrozumieć jej religijność, to coś co rozumiem, ale jej zmiana nastroju, była nie do ogarnięcia. Jakbym czytała jedną z przypowieści biblijnych, co dało mi retrospekcję z początkowych lekcji języka polskiego w liceum, a to nie jest dobry okres. Język był bardzo prosty, na siłę wykreowany na młodzieżowy. Na każdej stronie Bez kitu, albo mówienie do każdego per ziom. Co było tak bardzo denerwujące, że rwałam włosy z głowy. Nastąpił przełomowy moment, gdzie nie uświadczyłam żadnego z tych sformułowań, bohaterka nie splatała dziwnych zdań, ale rozczulała się nad sobą. 

Z przykrością muszę stwierdzić, że Prawie jak gwiazda rocka, wbrew moim przekonaniom i nadzieją, okazała się zwyczajną powieścią, trochę nawet za bardzo przyziemną, jak na mój gust. Bardzo cieszyłam się, kiedy wreszcie zamknęłam powieść. Muszę przyznać, że wycisnęła ze mnie kilka łez, ale chyba każdy uronił kilka słonych kropel. Nie ma porównania do Poradnika obserwatorów gwiazd, który rozłożył mnie na łopatki.
Copyright © 2014 Wąchając książki , Blogger