Jennifer Estep - Pocałunek Gwen Frost


Pocałunek Gwen Frost
Jennifer Estep
Tytuł oryginału: Kiss of Frost
Wydawnictwo: Dreams
Seria: Akademia mitu #2
Rok wydania: 2013


Gwen po traumatycznych przeżyciach z przed kilku tygodni nie może dość do siebie. Najbardziej jest jej wstyd za uczucia, jaki obdarzyła mrocznego Spartanina. Towarzystwa dotrzymują jej miecz, Wiktor, Daphne i jej chłopak. Jednak, nie jest czego pragnie dziewczyna. Jej najlepsza przyjaciółka usilnie namawia ją na wyjazd na zimowy festyn, którym ulega. Nikt nie spodziewał się, że narazi nie tylko swoje życie, ale również przyjaciół, nawet tych nowych. Będzie musiała rozwikłać zagadkę żniwiarza, który na nią poluje oraz dokonać wyborów pomiędzy miłością a zemstą.

Pani Jennifer już w pierwszej części pokazała jak rozwinie się historia, a sama ilość tomów tej serii przyprawiła mnie o mały zawrót głowy. Po lekturze Pocałunek Gwen Frost zauważyła, że historia, charaktery i wszystko pomiędzy przeszło mini ewolucję. Z prawdziwą przyjemnością zagłębiłam się w nową historię.

Sama nie wiem co mogłabym napisać, oprócz tego, że bohaterowie, choć mitologiczni, fantastyczni są żywi i coraz bliżsi mojemu sercu. Nie wspominając o tym, że zakochałam się w Loganie po uszy i niezaprzeczalnie. Daphne troszeczkę doprowadzała mnie do szewskiej pasji, ale przymknęłam na to oko, ponieważ było jest stosunkowo mało. Za to Wiktor? Podbił moje serce i gdy tylko otwierał usta śmiałam się, nie ważne co powiedział.

Gwen stała się bardzo dojrzałą, młodą kobietą. Jej charakter trochę zmężniał, choć nadal miała problemy z nauczeniem się podstaw władania mieczem, ale jakby nie patrzeć Clary z Darów anioła, potrzebowała aż czterech części, żeby rozpocząć szkolenie na Nocnego Łowcę, ale cicho sza! Spodobała mi się jej wytrwałość i pomysłowość. Trochę zaklinałam ją, kiedy próbowała głupich sztuczek, żeby zapomnieć o Loganie, ale cóż... dosięgnęła ją desperacja, więc rozumie.

Nie wiem, czy tylko ja, czytając śmiałam się, niezależnie od sytuacji, w której znajdowała się główna bohaterka. Irytowało mnie za, to ciągłe objaśnianie autorki wydarzeń z pierwszej części, ale właściwie jestem na to wyczulona w każdej powieści, tak samo jak na głupie trójkąty miłosne, której autorzy chwytają się jak tonący brzytwy.

Myślę, że powoli przyzwyczajam się do rozwoju akcji powieści oraz języka, który ciągle się zmienia. Bardzo jestem z tego powodu zadowolona, gdyż nie ma nic lepszego niż oglądanie jak ulubiony autor uczy się na błędach i wyciąga z tego refleksje. Owszem, pani Estep trafia na listę moich ulubionych autorów i an razie nie ma siły, która by ściągnęła ją z tej półeczki.


Dotyk Gwen Frost | Pocałunek Gwen Frost | Tajemnice Gwen Frost |
 Wina Gwen Frost | Midnight Frost | Killer Frost
Copyright © 2014 Wąchając książki , Blogger