Salla Simukka - Czerwone jak krew


Czerwone jak krew
Salla  Simukka
Tytuł oryginału: Rosu ca sangele
Wydawnictwo: YA!
Seria: Lumikki Andersson #1
Data wydania: 2014


Lumikki, to inaczej Śnieżka, ale sama dziewczyna nie ma nic z bohaterki bajek dla dzieci. Swoje życie, które wiedzie w małej kawalerce dzieli pomiędzy picie mocnej, czarnej kawy i elitarnej szkoły, która była dla niej wybawieniem. Do czasu, kiedy przez przypadek odkrywa tajemnicę trójki przyjaciół ze swojego liceum. Przypadkiem jest również to, że pomaga im w rozwikłaniu zagadki i uczynienia świata lepszym. Niestety ją też ścigają demony, ale przeszłości, dopadają ją w najmniej odpowiednim momencie. Czy dziewczyna połączy swoje siły z popularnym trio i rozwiąże narkotykowe zawiłości.

Pierwszą powieścią, którą zobaczyłam to Białe jak śnieg, która stanowi drugą część skandynawskiej trylogii. Urzekł mnie tytuł, urzekła mnie okładka. Nie wiedziałam czego mogę się spodziewać po powieściach, które są świeżym powiewem w literaturze młodzieżowej i nie wpisują się w kanony, które większość autorek tak silnie drąży, aż do litej skały.

"Była sobie raz dziewczynka, która się nie bała."

Z moją siostrą każdego aktora, aktorkę, wokalistę i wokalistkę pochodzącą z Wielkiej Brytanii i Irlandii nazywamy naszymi ziomalami, tak więc ośmielę się powiedzieć, że pani Salla jest moim ziomalem. Nie wiedziałam co mam o niej myśleć rozpoczynając powieść i jestem z tego zadowolona. Nie czytałam żadnych recenzji, więc ruszyłam na świeżaka i jestem co najmniej zachwycona.

Lumikki jest inteligentną, pomysłową i aspołeczną siedemnastolatką. Może to czyni ją najbliższą książkową bohaterką z jaką miałam styczność przez siedemnaście marnych lat życia. Byłam wzruszona jej podejściem do ludzi i zdziwiona jej przeszłością, którą prędzej czy później poznajemy. Oddaję jej to, że schowała swoje uprzedzenia i dumę do kieszeni i pomogła osobą, które odnoszą się do niej bez szacunku lub w ogóle jej nie postrzegają.

"Była sobie raz dziewczynka, która nauczyła się bać."

Przede wszystkim podobało mi się słownictwo. Było zdecydowanie proste, prawdziwe, młodzieżowe, zwyczajne. Nie było na siłę kreowanie mowy i stylu bycia bohaterów na wyluzowanych licealistów, tak jak to uwielbiają amerykańskie autorki. Jako, że powieść jest kryminałem uważam, że jest nieliczną książką z tego gatunku, którą miałam okazję przeczytać i wcale się nie zawiodłam. Zawarte było wszystko, co można cenić sobie w tego typu powieściach. Jak już wspominałam jest to zdecydowanie  świeży powiew do literatury młodzieżowej. 

Polecam Czerwone jak krew nie tylko miłośnikom kryminałów, ale także dobrych powieści, które zawierają w sobie wartką akcję, niebanalną, pomysłową bohaterkę i lekki dreszczyk emocji.


Czerwone jak krew | Białe jak śnieg | Czarne jak heban
Copyright © 2014 Wąchając książki , Blogger