Michael Russell - Miasto cieni


Miasto cieni
Michael Russell
Tytuł oryginalny: The City of Shadows
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Seria: Stefan Gillespie #1
Rok wydania: 2015


Sierżant Stefan Gillespie własne problemy i nie chcę mieć ich jeszcze więcej. Jego kompetencje przewyższają przeciętnego pracownika irlandzkiej policji. W dwudziestoleciu między wojennym życie w Irlandii jest, na pozór, spokojne. Zakończone wojny, pozamykane wymiary sprawiedliwości, mimo to, nieuchronnie zbliża się II wojna światowa, Hitler dochodzi do władzy i opanowuje coraz większą część Europy. Na drodze policjanta staje Hannah Rosen, która na własną rękę próbuje wyjaśnić zaginięcia Susan Field - swojej przyjaciółki. Wszystkie ślady prowadzą do Hugo Kellera, a później do tajemniczego Wolnego Miasta Gdańsk, gdzie cała sprawa nabiera kształtów i rodzą się nowe pytania. Do tego między Hannah i Stefanem rodzi się zakazane uczucie w XX-wiecznej Irlandii, gdzie rządzi katolicyzm a związki między różnymi wyznawcami są zakazane.

Ludzie zawsze powtarzali, że nad Irlandią ciążą trzy klątwy: Anglicy, picie i Kościół. Anglicy dali spokój, picie koniec końców zależało od twojego wyboru, ale księża zawsze tutaj byli.

Nie przepadam za historią, a okres XX wieku jest mi równie obcy jak fizyka, więc nie jestem w stanie stwierdzić, czy sytuacje opisywane w książce są całkowitą fikcją i wymysłem autora, czy takie sytuacje działy się naprawdę. Jedyny temat, który nie jest mi obcy, to małżeństwa mieszane oraz miłość ludzi dwóch odmiennych religii. Jednak nie mogę się zgodzić, że książka jest thrillerem. Sama powieść bardzo mi się podobała i naprawdę nie mogłam się oderwać (choć czytało się bardzo opornie), ale nie było tu typowego dreszczyku emocji. Książka jest po prostu dobrym kryminałem historycznym.

Moim zdaniem wplatanie w fabułę religii i homoseksualizmu jest dość ryzykowne i, przez większość, niechciane. Nie uważam, że było to niesłuszne, ponieważ nadało to lekturze nieco współczesności, ale i wglądu w życie Irlandczyków, które nie było wcale różowe. Nie rozumiem natomiast wciśnięcia wątku miłosnego, którego był wymuszony i lekko zawadzał. Są to dość dziwne słowa, ponieważ wychodzę z założenia, że każda książka z wątkiem miłosnym jest chociaż znośna. Tym razem muszę stwierdzić, że był mało rozwinięty lub w ogóle niepotrzebny. Zresztą nie spodobało mi się zakończenie. Nie tego oczekiwałam.

- Ludzie są głupi, wiesz? - powiedziała z goryczą. - Robią głupoty. Kradną, kłamią, oszukują i się pieprzą. Nie robią niczego więcej. Tacy właśnie są.

Stefan jest człowiekiem intrygującym i bohaterem, którego można bardzo łatwo polubić. Od pierwszych stron przypadł mi do gustu jego język i sposób bycia. Był szczery, uczciwy oraz profesjonalny, chociaż z tym ostatnim zastanowiłabym się wraz z kolejnymi stronami. Co do Hannah, to była trochę irytującą postacią. Tajemnicza, ale w sposób bardzo denerwujący. Jej wybory były dla mnie niezrozumiałe i, jej godna podziwu, lojalność były nie na miejscu, serio. 

Russell zarzuca czytelnika postaciami, nazwami i faktami, które naprawdę trudno spamiętać, ale nie umniejsza to wartości książki. Pomimo kilku minusów, to styl pisarza uzależnia i czyta się z prawdziwą przyjemnością, choć zdecydowanie za długo. Nie jest to książka na wiosnę, lecz na jesień, gdzie długie wieczory pozwalają się odprężyć. Polecam ją miłośnikom kryminałów, zagadek, historii - jest naprawdę świetna dla wytrwałego czytelnika.


Miasto cieni | The City of Strangers
Copyright © 2014 Wąchając książki , Blogger