Jasper Fforde - Ostatni Smokobójca


Ostatni Smokobójca
Jasper Fforde
Tytuł oryginalny: The Last Dragonslayer
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Seria: Kroniki Jennifer Strange #1
Rok wydania:2013

Jennifer Strange to szesnastoletnia znajda i menadżerka Kazam, agencji do zadań specjalnych. Pod sobą ma kilku magów i pełno zleceń - zatkane rury, wymiana instalacji, rozwóz pizzy na latającym dywanie. Pewnego zwykłego dnia jasnowidze doznają dziwnych wizji a energia magiczna rośnie. W tym samym czasie miliony ludzi oczekuje śmierci jedynego smoka, Jenny zostaje mianowana nowym Smokobójcą. Dziewczyna nie wie co ją czeka na Smoczych Ziemiach, na dodatek nie wszystko idzie po jej myśli, ostrzeżenia, propozycje układy - wszystko, żeby odwieść ją od jej planów. Wraz z Kwarkostworem wyrusza na ratunek wielkiemu gadowi i całej magii.

"[...]Darwin miał absolutną rację. To niezwykły umysł jak na człowieka. Ale zapomniał o jednej rzeczy. Selekcją naturalną rządzi także poczucie humoru.[...]"

Czego spodziewałam się po Ostatnim Smokobójcy? Lekkiej książki z dużą domieszką smoków - takich, jakie pokazuje nam literatura fantastyczna, oraz dużo akcji. Co dostałam? Książkę, która uchodzi pod młodzieżówkę, ale mimo sarkazmu, humoru i smoków, nie była tym, czego bym chciała. Przeczytałam ją szybko, bez większych oporów. Wolałabym jednak, żeby w książce było więcej akcji, ponieważ oprócz ucieczek przed władzą, nie było niczego, co określam mianem: dużo akcji, mało uczuć.

W tej powieści przeważały przemyślenia, które były niekiedy dziwne. Wypowiedzi różnych bohaterów były specyficzne i, jak dla mnie, czasami niezrozumiane. Jenny jest postacią, którą łatwo polubić, jako narratorkę i bohaterkę, choć dla mnie za dużo myślała. Jest opiekuńcza i odpowiedzialna, nie brak jej również odwagi i pomysłowości. Podobało mi się to, że zawsze starała się załagodzić konflikty i nie przejmowała się kąśliwymi uwagami pod swoim adresem.

"[...]Najpotężniejsza siła na tej planecie, która mogłaby dorównać mocy STraej Magii, to ludzkie uczucia. Moc jednostki nie jest zbyt wielka, lecz cała grupa ludzi może wygenerować praktycznie nieskończoną energię.
- Uczucia? Jak miłość?
- O tak, one jest potężna[...]"

Przez większość książki zastanawiałam się (i dziękuję za to autorowi), dlaczego Fforde tak bagatelizuje rolę Smokobójcy, bo choć jest to główny wątek i zadanie głównej bohaterki, samo szkolenie ucieka się do kilku zdań. Nie twierdzę, że to źle, cała akcja idzie sprawnie i nie obejmuje żmudnych, nikomu niepotrzebnych rozwinięć, które tylko usypiają czytelnika.

Język jest prostu, wręcz dziecinnie łatwy. Powieść tryska humorem i sarkazmem, głownie za sprawą Tygrysa. Z przyjemnością zagłębiałam się w dalsze losy, ale brakowało mi akcji i prawdziwym smoków, a nie uczonych filozofów. Autor wszystko obraca w żart i stara się nas rozbawić - w większości skutecznie.

Polecam miłośnikom magii, humoru i sarkazmu. Nie powiem, że książka jest nieprzewidywalna. Po prostu trzeba wbić się w fabułę i zarezerwować kilka godzin, żeby przeczytać, pośmiać się i odprężyć, bez większych refleksji.


Ostatni Smokobójca | Pieśń Kwarkostwora | The Rye of Zoltar | Strange and the Wizard


ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU SINE QUA NON!
Copyright © 2014 Wąchając książki , Blogger