Melissa Hill - W poszukiwaniu szczęścia


W poszukiwaniu szczęścia
Melissa Hill
Tytuł oryginalny: The Charm Bracelet
Wydawnictwo: Prószyński i Sk-a
Seria: -
Rok wydania: 2015
Wyzwanie: -


A co, jeśli któregoś dnia dostałabyś bransoletkę z wisiorkiem, który doskonale upamiętni ten szczególny dzień? Kto wysyłał tą błyskotkę i dlaczego? Motyw tajemniczych wisiorków i biżuterii jest zdecydowanie najlepszy,czyni powieść oryginalną i niepowtarzalną, ale szkoda, że na tym się wszystko kończy. Nie czytałam wcześniejszych powieści Hill, ale raczej wiem, że nie jest ona autorką, po której twórczość sięgnę jeszcze raz.

Nie zrozumcie mnie źle, jest to bajkowa, zimowa opowieść o poszukiwaniu nadziei, szczęścia i miłości. Teraźniejszość przeplata się z przeszłością, co powoduje otoczenie całego świata magiczną otoczką i nieprawdopodobieństwem historii. Niestety, cały atut powieści jest zminimalizowany przez kiepskie rozwinięcie akcji, przeciętnych bohaterów oraz przesłodzenie, od którego miejscami robiło się niedobrze. 

Holly jest młodą matką, jak głosi książka, ale jeśli wierzyć mojej zdolności dedukcji, taka młoda już nie jest. Poszukuje miłości, szczęścia i czegoś nienamacalnego, ale realnego. Jakkolwiek, by tego nie nazwać, to muszę przyznać, że jest postacią beznadziejnie skrojoną, nierzeczywistą. Brakowało jej smaczku, ognia typowego dla bohaterek, które wierzą w miłość i szczęśliwe zakończenia. Rozczarowała mnie, choć nie wiązałam z nią wielkich nadziei. Czasem wydawało się, że młodsza wersja Holly miała więcej do powiedzenia, niż ta teraźniejsza - jakby były to dwie odrębne bohaterki.

Greg, który jako postać męska, powinien zachwycić żeńską część czytelników, był równie beznadziejny co Holly. Nie wiem, do końca jak mogę go sprawnie opisać, ale uważam, że był typowym przedstawicielem osobnika określanym pantoflarzem. Dobrze, że w między czasie się ogarnął, bo nie wiem, czy nie ukręciłabym mu głowy. Nadal nie mogę uwierzyć, że pracował w firmie maklerskiej, no nie mogę.

Powieść jest idealna dla optymistów oraz na bożonarodzeniowy okres, gdzie wszyscy są szczęśliwi i pogodni, z uśmiechem na ustach. Na pewno nie, kiedy za oknem jest ziąb, pełno pracy, a czas goni. W poszukiwaniu szczęścia najlepiej jest czytać przed snem lub w wieczornych porach. Filiżanka ulubionej herbaty oraz wygodny fotel, nic więcej nie potrzeba, żeby przebrnąć przez lekturę.

Jako typowa pesymistka, która lubuje się w szczęśliwych zakończeniach, mogę powiedzieć, z ręką na sercu, że nie jest to powieść dla osób mojego pokroju. Myślę, że optymistom się bardzo spodoba, idealna na prezent bożonarodzeniowy. Pesymistom nie polecam, całej reszcie zdecydowanie tak!

ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU PRÓSZYŃSKI I SK-A!

Melissa Hill - mieszka z mężem Kevinem, córką Claire i psem Homerem w Blackrock w hrabstwie Dublin. Jest autorką powieści obyczajowych, zajmujących pierwsze miejsca na listach bestsellerów i tłumaczonych na 25 języków. Jej dziesiąta książka, „Prezent od Tiffany’ego”, ukazała się w roku 2012 nakładem Prószyński i S-ka.
Copyright © 2014 Wąchając książki , Blogger