Victoria Aveyard - Czerwona królowa


Czerwona królowa
Victoria Aveyard
Tytuł oryginalny: The Red Queen
Wydawnictwo: Otwarte, Moondrive
Seria: Czerwona królowa #1
Rok wydania: 2015
Wyzwanie: 3,1cm


Do pierwszej próby przeczytania Czerwonej królowej, popchnął mnie dziwny impuls: pozytywne recenzje, piękna okładka. Muszę przyznać, że szybko, bardzo szybko, zawiodłam się na lekturze i porzuciłam ją, kiedy nawet nie byłam w połowie. Wyrzuty sumienia nie dopadły mnie, dopóki nie zobaczyłam zapowiedzi drugiego tomu. Mój biedny mózg, który jest, aż nadto, przepełniony premierami książek i historii bohaterów, kazał mi dokończyć pierwszą część tej intrygującej trylogii.

Nie, nie jesteś Srebrną, Mare Barrow, i nigdy nie wolno ci o tym zapomnieć.

Zdecydowanie warto było sięgnąć jeszcze raz po debiutancką powieść Aveyard, która okazała się nie tyle interesująca, co naprawdę bardzo dobra. Nie sądziłam, że w całej powieści znajdę ulubione postaci i sama fabuła wciągnie mnie bez reszty. Chociaż muszę przyznać, że opinie były, są bardzo dobre, jednak czegoś ciągle mi brakuje. To coś, to z całą pewnością jest wątkiem miłosnym, który jednym słowem jest bardzo zaniedbany i aż trudno uwierzyć, że powieść ma niecałe pięćset stron, a odczuwam romansowy niedosyt, chociaż nie ujęłabym niczego historii o Srebrnych i Czerwonych.

Może będzie to zaskoczeniem, a może nie, jednak nie polubiłam Mare. Nawet nie mogę sobie przypomnieć momentu, byłam zadowolona z wyborów, myśli czy czynów tej bohaterki. Mimo, że ta dziewczyna ma siedemnaście lat, to jest niesamowicie infantylna, ale nie mogę ująć jej odwagi. Mogłabym przedstawić ją jako marzycielkę oraz dziewuszkę łatwowierną, co z całą pewnością nie opisuje jej w pełni. Jej moc jest tylko kolejnym dodatkiem do postaci bardzo irytującej, chociaż odniosłam wrażenie, że była to celowa kreacja, ale nie zmienia to faktu, że nie umiałam jej polubić. Tolerowałam ją, ale to dla mnie za mało.

Z góry chciałam Was przeprosić, ale ograniczę się do kilku słów o dwóch męskich bohaterach, Calu i Mavenie. Cal, którego pokochałam chyba od samego początku, była naprawdę przyjemnym oderwaniem się od snucia ponurych wizji. Ten ognisty książę, który wykazał się niesamowitą odwagą, wyrozumiałością oraz delikatnością, którą często zaćmiewał gniew i temperament, spowodował, że zapragnęłam przeczytać jeszcze wiele, wiele historii z jego udziałem. Co do Mavena... Śliski typek, jego nie lubiłam jeszcze bardziej niż Mare. Czasami bywa, że czytelnik ma intuicję i niezależnie od myśli i uczuć głównej bohaterki, jest czegoś pewien. I tak właśnie czułam się w tym przypadku. 

Wiele musiało się zdarzyć, żebyśmy znaleźli się właśnie w tym miejscu. Zapomniany syn, mściwa matka, wpływowy brat, nieznana mutacja - te i inne dramatyczne historie splotły się, tworząc prawdziwą tragedię.

Napisana z wielkim rozmachem i oryginalnością, typową dla powieści z gatunku dystopii, debiutancka powieść Aveyard jest naprawdę bardzo dobrym oderwaniem od rzeczywistości. Każdy szczegół jest dopracowany,każdy kolor ma przypisane znaczenie, każda moc jest obezwładniająca. Powieść naładowana jest nie tylko mocą Srebrnych, błyskawicami Mare, ale również wartką akcją i pełnymi napięcia zwrotami akcji. Każdy, kto jeszcze nie miał okazji sięgnąć po Czerwoną królową powinien to niezwłocznie zrobić, ale jeśli ktoś już zapoznał się z twórczością autorki, to czas na odświeżenie!

Czerwona królowa | Szklany miecz | ?
Copyright © 2014 Wąchając książki , Blogger