Siri Pettersen - Dziecko Odyna


Dziecko Odyna
Siri Pettersen
Tytuł oryginalny: Odinsbarn
Wydawnictwo: Rebis
Seria: Krucze pierścienie #1
Rok wydania: 2016


Na powieść Pettersen zwróciłam uwagę, nie tylko przez specyficzną okładkę, ale również intrygujący opis. Myślę, że wystarczyło zachęcić mnie samą mitologią, w tym wypadku nordycką, ale jednak coś było z tą historią, opisem, okładką, że zapragnęłam ją poznać i zatracić się w jej magii. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że jeszcze nigdy nie czytałam powieści fantasy z tak młodą bohaterką wiekiem, a tak dojrzałą umysłem oraz sercem.

Świat wykreowany przez norweską pisarkę był oryginalny i bardzo realistyczny. Kocham fantastykę i zawsze staram się wejść w fabułę całą sobą, lecz tym razem nie musiałam - wpadłam tam tak szybko, że trudno było mi się otrząsnąć z magii. Ogromnym plusem Dziecka Odyna jest przede wszystkim wielowątkowość, którą aż ocieka powieść, dlatego uważam, że każdy czytelnik znajdzie coś dla siebie w tym ponad sześćset-stronicowym tomie.

Uważam, że Hirka należy do bohaterów, którym można polubić lub nie. Młoda, rudowłosa dziewczynka uzyskała moją sympatię, którą bardzo ciężko zdobyć, zwłaszcza jeśli chodzi o postaci płci pięknej. W powieści poznajemy kilka obliczy głównej bohaterki, jej metamorfozy, przemyślenia, obawy, czym Hirka zyskuje namacalną postać na kartkach książki, ale jednocześnie można być zaskoczonym jej wyborami, kierunkiem, w którym zmierza los i przeznaczenie.

Drugim ważnym bohaterem jest Rime, którego przeszłości, historii nie poznajemy tak szczegółowo jak Hirki, ale odgrywa on bardzo ważną, znaczącą rolę w życiu bohaterów oraz w historii. Jak to już zwykle bywa, autorka stworzyła go jako przystojnego młodzieńca, który nie tylko odznacza się wielką odwagą, niebywałą inteligencją, ale również błękitną krwią, ale na tym schemat się kończy i, muszę przyznać, wkroczyłam na mało znany teren. Miałam okazję poznać jego mocne strony, ale również słabości, co dało duże pole do popisu mojej wyobraźni.

Narracją trzecioosobową pisarka osiągnęła panoramiczność powieści, dzięki czemu czytelnik może, co rozdział, przechodzić do różnych miejsc, bohaterów i myśli. Autorka świetnie poradziła sobie z wyzwaniem, które przed sobą postawiła. Jedno, co mnie naprawdę zasmuciło, to taka mała, a właściwie zerowa, ilość mitologii, ale nie poddaję się. A jeśli miałabym się zastanowić się głębiej, to nawet bez tego niuansu z nieskrywaną ciekawością sięgnę po drugi tom. Pettersen stworzyła naprawdę intrygującą, magiczną opowieść i umieściła w niej wszystko to, co bardzo cenię w książkach.

Jest to jedna z tych historii, które muszą trafić na półkę tych najlepszych, zmieniają czytelniczy świat. Myślę, że jeśli autorka utrzyma bardzo wysoki poziom, który narzuciła samej sobie w Dziecku Odyna, to bardzo szybko trafi właśnie na najwyższą półkę oraz na listę ulubionych autorów. Teraz pozostaje mi tylko czekać na kolejny tom, zwłaszcza po tak spektakularnym i tajemniczym zakończeniu!

DZIECKO ODYNA | Zgnilizna | Evna

ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU REBIS!

Wyzwanie: +4,3cm
Copyright © 2014 Wąchając książki , Blogger