Suzanne Collins - Gregor i tajemne znaki



Gregor i tajemne znaki
Suzanne Collins 
Tytuł oryginalny: Gregor and the Marks of Secrets
Wydawnictwo: IUVI
Seria: Kroniki Podziemia #4
Rok wydania: 2016

Uczucia, które przepełniają czytelnika, kiedy jedna z jego ulubionych serii zmierza ku zakończeniu, jest nie do opisania. I własnie takie emocje mną targają. Ja, która dzielnie przemierzała Podziemie razem z Gregorem i jego przyjaciółmi, niedługo będzie musiała zakończyć największą przygodę życia. 

A chociaż Igrzyska śmierci to już niemal kultowe powieści o przetrwaniu, to właśnie debiutancka seria Collins zasługuje na więcej uwagi ze strony fanów autorki, ponieważ tym razem pisarka zabiera nas w podróż, która jest jeszcze bardziej przerażająca i niebezpieczna niż poprzednia, ale czy bohaterowie dadzą radę?

Moje czwarte już spotkanie z cudownym światem w Kronikach Podziemia zaowocowało kolejną fantastyczną przygodą. Collins z niesamowitą lekkością podeszła do następnych wędrówek Gregora i jego kompanów, ku ocaleniu całej podziemnej cywilizacji, ale przy okazji nie zmieniła podejścia do niebezpieczeństwa, nie uśpiła czujności czytelnika. Uwielbiałam autorkę za jej zekranizowaną trylogię, ale za historie Podziemia po prostu pokochałam. 

Gregor, główny bohater, znowu ma przed sobą bardzo ważne zadanie - ocalenie podziemnej krainy i istot w niej żyjących. Chociaż tym razem jego misja nie zaczyna się od porwania czy podstępu, który zmusza go do zejścia do Regalii, a jednak to powierzone mu przez los zadanie, wcale nie jest łatwiejsze. Gregor nadal ma jedenaście lat, niezrozumiałą dla niego (i innych) moc oraz zadanie powierzone mu przez przeznaczenie. A mimo jego wątpliwości, kłód rzucanych pod nogi, to chłopak nie poddaje się i wykazując się pomysłowością, wielkim sercem i niesamowitą odwagą, wyrusza na ratunek chrupaczom. 

Jak zwykle do wyprawy dołączają Botka, Temp, Luksa, Ares i Aurora, bez których żadna prawdziwa przygoda nie miałaby miejsca. A oprócz tego dowiadujemy się kilku ciekawych tradycji mieszkańców Regalii, które tylko zaostrzają apetyt na dalszą lekturę. I tym razem, co należy podkreślić, żaden bohater mnie nie irytował (głównie mówię o Botce).

Jedynym minusem Gregora i tajemnych znaków jest to, że zakończyłam czwarty tom i został mi tylko jeden, a nie wspomina już o szybkości czytania. Jednocześnie przepełnia mnie ciekawość, jak autorka zakończy całą serię. Lekkość pióra Collins działa wręcz przyciągająco do jej nowej serii. A wszelkie dylematy powinny rozwiać urocze okładki. Pisarka ma niesamowity dar przeistaczania fikcji w coś realnego i namacalnego, chociażby tylko w wyobraźni.

Jeśli nadal nie czujecie się przekonani, a Waszym głównym argumentem jest to, że czujecie się za starzy na takie powieści, to mogę tylko napisać, że Gregor jest ponad czasowy. Każdy, duży czy mały, znajdzie coś dla siebie. Gorąco polecam, powieść będzie idealna na letnie weekendy, deszczowe dni, wyjazdy, ale również jako prezent. Fani Suzanne Collins, Igrzysk śmierci czy fantastyki nie zawiodą się! Idealny lek na nudę.

Gregor i klątwa Stałocieplnych | Gregor i tajemne znaki | Gregor i kod pazura



ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU IUVI!

Wyzwanie: +2,7cm
Copyright © 2014 Wąchając książki , Blogger