Agata Adamska - Łowca czterech żywiołów



Łowca czterech żywiołów
Agata Adamska
Tytuł oryginalny: Łowca czterech żywiołów
Wydawnictwo: Novae Res
Seria: Legenda o Seantrze #1
Rok wydania: 2016

W obecnych czasach i polskiej literaturze trudno doszukać się powieści tak fenomenalnej i oryginalnej, żeby powaliła na kolana czytelnika. Jestem bardzo wybredna i krytyczna, jeśli chodzi o dzieła rodzimych twórców i nie łatwo mnie zadowolić, ale pani Adamskiej się to udało. Historia, którą przedstawiła, nowe oblicze magii, które stworzyła oraz charakterystyczni bohaterowie jak widać, są przepisem na niezapomnianą przygodę.

Przyznam szczerze, że bardzo obawiałam się lektury Łowcy czterech żywiołów, w ogóle nie spodziewałam się, że autorka pociągnie powieść w tym kierunku, w którym zmierza, ale jedno jest pewne - świetnie się przy tym bawiłam. Każda postać ma swój oryginalny wydźwięk i sposób, w który zapada w pamięć. Każdy z bohaterów nie jest schematyczny, a co najważniejsze, nawet w najdziwniejszych momentach ich zachowanie wywoływało ogromny uśmiech na mojej twarzy.

Aeryla Valnes należy do grona bohaterów bardzo specyficznych - można ją pokochać lub znienawidzić - ale ja wstrzymam się w ocenie i pozostanę gdzieś pomiędzy, darząc ją sympatią. Otóż, Aeryla jest wykreowana na dość unikalną postać. Dziewczyna miała swoje momenty, kiedy doprowadzała mnie do białej gorączki (wątek młodzieńczej miłości) czy niepotrzebne wyolbrzymianie pewnych spraw (dodatkowe lekcje naprawdę nie są takie straszne), ale w rezultacie miała również kilka zalet, które z całą pewnością rekompensowały wady. A jednak najważniejszym dla mnie punktem w jej charakterystyce jest to, że ma ona wady i zalety, jest stworzona na miarę prawdziwej postaci, osoby, nastolatki, która przeżywa wzloty i (dość częste oraz bolesne) upadki. Jednym słowem realność jej postawy urzekła mnie najbardziej.

Jednak nie poprzestanę tylko na głównej bohaterce, ponieważ jest również kilku bohaterów, przyjaciół, którzy zasługują na chwilę uwagi. Jednym z tych bohaterów jest Anija, najlepsza przyjaciółka Aerylii, która swoją barwną osobowością, chłodną oceną sytuacji i ciętym językiem ujęła moje serce od samego początku. Merry, syn ministra, który swoją opiekuńczością, odpowiedzialnością, chęcią zapewnienia bezpieczeństwa przyjaciółkom oraz jego ocena sytuacji nie raz mnie zaskoczyły i doprowadziły do niekontrolowanego śmiechu. Chciałam jeszcze napisać kilka słów o dwóch męskich bohaterach, skrajnie różnych i taka sama jest moja ocena. Garren, który za każdym razem, kiedy się pojawiał, doprowadzał mnie do szewskiej pasji, był równoważnikiem pomiędzy magią a światem realnym, co pozwoliło utrzymać bezpieczny umiar między światem realnym a fantastycznym. A jednak moje serce bezkonkurencyjnie podbił Alessey Drehsen, który swoją postawą, drwiącym uśmieszkiem i tikiem zawładnął całą historią. Nie mogłam doczekać się każdej chwili z nim, a niestety było go stosunkowo mało, nad czym bardzo ubolewam.

Powieść napisana została prostym językiem. Pani Adamska nie zapomniała o tym, żeby każdy magiczny aspekt świata przedstawionego wyjaśnić, ale przy okazji nie korzystała z niepotrzebnych pojęć czy nużących opisów. Od pierwszych stron powieść tryska humorem, dobrze skonstruowanymi podstawami, na którym opierają się wydarzenia i pomniejsze wątki. Najlepsze w Łowcy czterech żywiołów jest to, że historia Aerylii ma jeszcze wiele potencjału w sobie, i najważniejsze: kontynuację, której nie mogę się wprost doczekać. Pani Agata Adamska napisała świetną powieść oraz rozpoczęła intrygująco zapowiadający się cykl, który pochłonie niejednego czytelnika. Przygotujcie się na porażające, magiczne przygody z grupką osobliwego towarzystwa.

Łowca czterech żywiołów | ?

ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU NOVAE RES!

Wyzwanie: +2,5cm
Copyright © 2014 Wąchając książki , Blogger