Sarah Dessen - Gwiazdka z nieba i jeszcze więcej


Gwiazdka z nieba i jeszcze więcej
Sarah Dessen
Tytuł oryginalny: The Moon and More
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Seria: - 
Rok wydania: 2016
Ocena: 5/10

W mojej poprzedniej recenzji książki Dessen wspomniałam, że dla mnie autorka jest lepszą, świeższą i bardziej wyrafinowaną wersją Greena. Zaś po lekturze Gwiazdki z nieba i jeszcze więcej, nie jestem już tego taka pewna. Nie wiem, czy to tylko ta powieść jest nieszczęśliwym wypadkiem przy pracy autorki, czy  moje doświadczenie z jej piórem jest tak nikłe, że Teraz albo nigdy było naprawdę świetną lekturą, szczęściem w pisarskim dorobku pisarki.

Przez większość czasu nie potrafiłam, nadal nie potrafię określić jakie tematy Dessen porusza w powieści. Czy kluczowym wątkiem jest relacja głównej bohaterki z rodziną lub ojcem czy wakacyjny romans, do którego po ciężkich próbach, wreszcie dochodzi. To co mogłaby świetnie rozwinąć, spłyca do pozycji godnej jedynie kilku uszczypliwych uwag. Colby, małe miasteczko, które mogłaby być idealną scenerią dla fantastycznej przygody z książką - autorka postanawia ograniczyć do małomiasteczkowego podejścia mieszkańców. Bohaterowie są dość słabo wykreowani jak na możliwości Dessen.

Główna bohaterka, Emaline, ma strasznie spłycony charakter. Na początku podeszłam do jej postaci z ogromnym optymizmem i przez pierwsze kilka rozdziałów udało mi się utrzymać nastrój, który ze strony na stronę topniał. Główna bohaterka jest pełna sprzeczności, pesymizmu. A przede wszystkim, co uderzyło mnie najbardziej, nie jest osobą szczerą - kiedy coś nie przypadnie jej do gustu, będzie niewłaściwe, wstydliwe, nic nie powie, tylko będzie dusić to w sobie, żeby na końcu stwierdzić, że i tak jest szczęśliwa. Jakkolwiek się do niej podchodziłam, okazywała się z każdej strony taka sama. Wieczne muchy w nosie i niczym nie poparte zaściankowe teorie i stereotypowe podejście do ludzi.

Drugoplanowi bohaterowie, ci których, z założenia, czytelnik powinien obdarzyć dozą sympatii - okazują się mało wiarygodni i przeciętni, niczym niewyróżniający się z tłumu, z wyjątkiem Theo, który jest jedynym optymistycznym akcentem w powieści. A postać ojca, z założenia zła i niegodna głębszego poznania, ponieważ winny był wszystkich złych rzeczy w życiu Emaline, polubiłam z miejsca. Nie do końca zrozumiałam, dlaczego autorka postawiła na ograniczone postrzeganie świata. Do Colby przyjeżdża mnóstwo turystów (bogatych i tych mniej), a wszyscy mieszkańcy zachowują się potępiająco dla nich i podchodzą do nich z uprzedzeniem.

Nie zaprzeczam, jeśli poprowadzić fabułę w jednym kierunku, doszlifować jeden główny wątek, powieść byłaby świetna, ponieważ ma ogromny potencjał. A tym czasem, wielowątkowość Gwiazdki z nieba i jeszcze więcej jest tutaj nie wskazany, ponieważ wydawałoby się, że autorka nie jest w stanie skupić się na jednej sprawie i macza czubki palców we wszystkim i w niczym. Kreacja bohaterów pozostawia wiele do życzenia, ale mogłabym przymknąć na to oko, gdyby nie relacje między nimi, które były bez sensu - suche i ograniczone, oraz uczuciowość, której nie było prawie w ogóle.

Po tytule i opisie sądziłam, że spędzę z kolejną książką Dessen miły weekend. Długo zastanawiałam się, co mam napisać i myśleć o tej powieści. Nie spodziewałam się, że powali mnie na kolana, ale nie uważałam też, że mogę czuć po niej pewien rodzaj niesmaku, który może pozostawić po sobie literackie rozczarowanie. Jednak jest jakaś nadzieja, słyszałam, że jest to najgorsza powieść autorki, więc nie porzucam do końca mojej przygody z piórem Dessen. 

ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU HARPERCOLLINS POLSKA!
Copyright © 2014 Wąchając książki , Blogger