Victoria Schwab - Mroczniejszy odcień magii



Mroczniejszy odcień magii
Victoria Schwab
Tytuł oryginalny: A Darker Shade of Magic
Wydawnictwo: Zysk i s-ka
Seria: Odcienie magii #1
Rok wydania: 2016
Ocena: 7/10

Przez lata czytania książek można łatwo dojść do wniosku, że czytelnicy na całym świecie rzadko się mylą, jeśli chodzi o bestsellery. A jednak bywają na Ziemi książki z gatunku fantastyki, które mimo zrzeszania sobie milionów ludzkich serc, mi zwyczajnie umiliły czas. I właśnie do tej kategorii zalicza się Mroczniejszy odcień magii - powieść, która była bardzo dobra, ale nie umknęły mi dwie (dla mnie) znaczące wady, których przeboleć nie mogłam.

Pierwsze co ewidentnie zawładnęło moim sercem i przemówiła tu również moja miłość do Wielkiej Brytanii, czyli cztery równoległe Londyny, a każdy z nich jest inny, chociaż z nazwy taki sam. Szary Londyn - nieciekawy, pozbawiony magii. Czerwony Londyn jest tym magicznym miastem, w którym wa magia tętni życiem. Biały Londyn to miasto, które przegrywa wojnę o magię. I Czarny Londyn, o którym do końca nic nie wiadomo. Każdy z tych czterech światów jest urzekający i tajemniczy, a wszystko potęguje fakt, że tylko dwie osoby mogą przemieszczać się między nimi. Pomysł jest niezaprzeczalnie jednym z genialniejszych w ostatnich czasach, ale Schwab nie do końca sprostała moim oczekiwaniom.

W pierwszej kolejności napiszę słów kilka o głównym bohaterze, który niewątpliwie skradł mi serce. Nowe postrzeganie magii, które świetnie zaprezentowała pisarka, miało doskonałe odzwierciedlenie w Kellu. Nie spodziewałam się, że świat magiczny będzie miał taki wpływ na całą akcję, co może okazać się dla niektórych dziwne, ale w większości książek magia jest spychana na drugi bądź trzeci plan, jako postać niematerialna i nieożywiona - jak chemia. A wracając do Kella, to jego egzystencja jest ściśle związana z jego zdolnościami, które w każdym z Londynów budzią skrajne emocje. Główna postać nie jest jakimś super bohaterem, acz zwykłym magiem, któremu się poszczęściło i autorka świetnie to ukazuje. Jest odważny, pomysłowy i posiada silną wolę, ale ma również kilka wad: lekkomyślność, brak wiary w ludzi. Stawiam go na pierwszym miejscu pozytywnych stron książki.

I przyszedł czas na odsłonięcie pierwszej wady, czyli Lili. Nie była jakimś rzucającym się  w oczy negatywnym aspektem czytania, jeśli nie skupiłam się na analizowaniu jej zachowania - w ogóle mi nie przeszkadzała. A jednak muszę się do niej przyczepić, a raczej do jej kreacji. Kiedy czytałam o tej nieprzewidywalnej dziewczynie, odniosłam wrażenie, że sama Schwab pogubiła się w jej charakteryzowaniu. Lila ma tak dużo twarzy, które rzadko współgrają ze sobą. Pisarka raz prezentuje ją jako bezuczuciowego złodzieja, żeby po zaledwie kilku stronach zrobić z niej emocjonalną młodą dziewczynkę. Może jakby miała szesnaście lat, a nie osiemnaście, to przymknęłabym na to oko.

Następną wadą, a może powinnam napisać, że dyskomfortem była wartość akcji, która miała swoje szybkie momenty, gdzie kartki przerzucałam z zawrotną szybkością, ale nie obyło się też bez nużących opisów. Miałam wrażenie, że niektóre wydarzenia były po portu zwyczajnym laniem wody przez pisarkę, które nijak nie wplatały się w fabułę i nie odciskały się w jakimś szczególnym stopniu, oprócz tego, że były. Na całe szczęście takie wpadki można policzyć na palcach jednej ręki, więc obyło się bez dramatu. Bardzo spodobało mi się stworzenie kilku słówek w nowym języku oraz przedstawienie magii, jako żywej istoty, która daje i zabiera, buntuje się i ulega - tutaj Schwab zrobiła kawał dobrej roboty.

Główną rolę w moim postrzeganiu powieści miała genialna okładka i jej graficzne wykonanie na zewnątrz i wewnątrz. Długo się zastanawiałam czy Kell i aż cztery Londyny są w stanie przeważyć Lilę i niemiarowo płynącą akcję - i tak, mogą. Dość długo rozmyślałam na tą powieścią, ale zdecydowanie te dwa minusy nie są jakoś rażące, a samą historię wspominam bardzo miło i nadal czuję ślady ekscytacji. Polecam ją, ponieważ jest to pozycja idealna na ostatnie podmuchy wakacji oraz świetnie nadaje się na weekendowe zatracenie.

Mroczniejszy odcień magii | A Gathering of Shadows | A Conjuring of Light

ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU ZYSK I S-KA!
Copyright © 2014 Wąchając książki , Blogger