Katy Evans - Manwhore


Manwhore
Katy Evans
Tytuł oryginalny: Manwhore
Wydawnictwo: Kobiece
Seria: Manwhore #1
Rok wydania: 2016
Ocena: 9/10

Chociaż Manwhore nie jest pierwszą powieścią Evans na polskim rynku, nie miałam wcześniej styczności z jej twórczością. A jednak zdążyłam zauważyć, że ma ona swoich zwolenników i przeciwników. Być może dlatego zaczęłam pierwszy tom nowej serii w Polsce z nieprzyjemnym uczuciem, że będzie to lektura bardzo męcząca, ale  chyba nigdy nie pomyliłam się tak bardzo, jeśli chodzi o moje oczekiwania, przeczucia i końcowy efekt.

Moim zdaniem, wiele osób sięga po romanse zza dużymi oczekiwaniami i zapomina, że jest to gatunek, którego czytanie ma sprawiać przyjemność oraz zapewnić rozrywkę. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby czasem przemycić kilka morałów i prawd życiowych, co nie powinno wpływać na całokształt. Z moim kilkuletnim doświadczeniem w zaczytywaniu się w tym typie książek, sądzę, że naprawdę warto cieszyć się odrobiną oryginalności i spontaniczności, którymi wykazują się autorzy. Evans napisała historię, która nie tylko mnie zaskoczyła, ale również roztopiła moje serce i doprowadziła do tego, że ta historia trafiła od pierwszych kilku stron na listę moich ulubionych powieści i na największe zaskoczenie ostatnich kilku miesięcy.

Postać Rachel urzekła mnie od samego początku. Nie była głupią, naiwną dziewczyną, której największym problemem był wybór stroju na dany dzień. Polubiłam ją za jej realny, barwny i dobrze przedstawiony charakter. Główna bohaterka nie była idealna, miała swoje wady, momenty, w których irytowała, mimo wszystko nie wzbudzała niechęci, co nakazało mi myśleć, że były to celowe zabiegi, które miały zróżnicować opinię o niej. Rachel jest jedną z tych bohaterek romansów, z którymi bardzo łatwo się utożsamić i zapałać ogromną sympatią. Nie wykazywała też żadnych symptomów odchyleń psychicznych czy innych przypadłości.

Malcolm Saint to postać, która należy do kategorii męskich bohaterów, zdobywających serce czytelniczki od pierwszego spotkania, wyobrażenia, a już w szczególności moje. Być może dla niektórych będzie to szok, ale niewiele jest męskich postaci, które bezsprzecznie na listę największych książkowych miłości. Malcolm ma w sobie nutę oryginalności, co jest zaskakujące i czyni go trudnym do rozgryzienia. Nie będę o nim dużo pisać, ale mogę zdradzić, że Rachel i Saint zamienili się rolami, co powaliło mnie na kolana.

Pierwsze, co urzekło mnie w powieści, to styl autorki - lekki, zabawny i wciągający. W rezultacie okazało, że ten właśnie aspekt najbardziej mnie zaskoczył, a czego nie spodziewałam się po opiniach Real. W Manwhore może szokować tytuł, co nie zmienia faktu, że historia była pełna emocji, silnych emocji, doskonale wyważonych, głębokich emocji. Doskonałym zabiegiem była wcześniej wspomniana zamiana ról, gdzie to Rachel miała tajemnice, opory przed związkiem, bała się zrobić krok naprzód, a Saint był w miarę otwarty i pozytywnie nastawiony.

Na zakończenie napiszę, że Manwhore to jedna z lepszych powieści, które przeczytałam w tym roku. Jest w niej dokładnie wszystko, czego potrzebuję w tego typu historiach, chociaż mam niedosyt i ochotę na wybuchową kontynuację. Nie zaprzeczę - było dużo śmiechu, wzruszeń i zabawy, której oczekuję od fantastycznie napisanych romansów i cieszę się, że to otrzymałam. Historię Rachel i Malcolma przeczytałam w zaledwie kilka godzin i już nie mogę doczekać się kolejnych tomów.

#1 Manwhore | #2 Manwhore+1 | #2,5 Ms. Manwhore | #3 Ladies Man | #4 Womanizer

ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU KOBIECEMU!
Copyright © 2014 Wąchając książki , Blogger