Suzanne Collins - Gregor i Kod Pazura [PRZEDPREMIEROWO]


Gregor i Kod Pazura
Suzanne Collins
Tytuł oryginalny: Gregor and the Code of Claw
Wydawnictwo: IUVI
Seria: Kroniki Podziemia #5 [finał]
Rok wydania: 2016
Ocena: 8/10

Po zakończeniu czwartego tomu Kronik Podziemia, wiedziałam, że finał będzie godny całej serii. Nie oczekiwałam niczego, przez co mój mózg wybuchnie, ale nie traciłam nadziei. Ostatnia część przygód Gregora okazała się oderwana od schematu swoich poprzedniczek i nie chodzi tu o temat, lecz o sposób w jaki Collins utrzymała całą scenerię, jak poprowadziła losy bohaterów oraz jej zmiłowanie do podrzucania postaciom kłód pod nogi. 

Po lekturze Gregora i tajemnych znaków przeczuwałam, co może się wydarzyć, ale nie sądziłam, że autorka w tak drastyczny, ale za razem genialny sposób, przedstawi wojną trawiącą Regalię i jej mieszkańców, którzy, słusznie czy niesłusznie, walczyli o wolność. Z założenia pierwsze cztery tomy były skierowane do młodszego grona czytelników, ale niespodziewanie i ku mojej wielkiej uldze, finał okazał się być zwieńczeniem wszystkim moich oczekiwań, rozwinięciem relacji między ulubionymi bohaterami i stawieniem czoła przeznaczeniu, ale też wspinający się o poziom wyżej, jeśli chodzi o oczekiwania, dorosłość i wyzwania.

Już wcześniej polubiłam Gregora, ponieważ nie był wykreowany na dwunastolatka, który stawi czoła każdemu złu i nawet nie mrugnie okiem. Zachowywał się jak dziecko, które zostało postawione przed faktem dokonanym - i to możliwie jak najgorszym, ale zawsze miał swoje zdanie, stawiał się jak na nastolatka przystało. Być może napiszę to po raz piąty, ale nadal jestem pełna podziwu dla jego odwagi, miłości i lojalności, jaką się odznaczał. Nie łatwo jest stworzyć postać, która pozostaje nadal dzieckiem, a jednocześnie ma uratować podziemną cywilizację i nadal nie sprawia wrażenie stworzonego na siłę.

Na całe szczęście Botki było bardzo mało, a przynajmniej mniej niż we wcześniejszych tomach. A mimo wszystko nie przytłaczała mnie swoją dziecinnością i wniosła do historii wiele uśmiechu i luzu. Luksy też było mniej w sensie fizycznym, a gościła o wiele częściej w myślach głównego bohatera, co zawsze, ale to zawsze, wywoływało głupkowaty uśmiech na mojej twarzy. Ripreda polubiłam jeszcze bardziej i zaszokowały mnie informacje o nim, co tylko kazało mi się zastanowić, z czym tak naprawdę borykały się inne stworzenia.

Uważam, że autorka świetnie wykorzystała każdy aspekt powieści i wykazała się umiejętnością łączenia przygody z przesłaniem. Kroniki Podziemia to debiut sławnej i uwielbianej na całym świecie Suzanne Collins, ale prawda jest taka, że dopiero ta seria pokazała jej prawdziwy talent pisarski. Dla mnie przygody Gregora nie mają ograniczenia wiekowego - dzieciom pozwolą na przeżycie wielkiej przygody, a starszym czytelnikom na obudzenie w sobie dzieci rządnych przygód.

Polecam Gregora i Kod Pazura oraz całą serię wszystkim fanom fantastyki i przygód. Myślę, że wielbiciele pozostałej twórczości pisarki również się nie zawiodą. Ja sama mam zamiar wracać do Podziemia, kiedy tylko znajdę odrobinę czasu.

#3 Gregor i klątwa Stałocieplnych | #4 Gregor i tajemne znaki | #5 Gregor i Kod Pazura

ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU IUVI!
Copyright © 2014 Wąchając książki , Blogger