Nicola Yoon - Ponad wszystko


Ponad wszystko
Nicola Yoon
Tytuł oryginalny: Everything, Everything
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Seria: - 
Rok wydania: 2016

☆☆☆☆

Być może jestem już za stara. Być może przeczytałam już zbyt wiele książek YA. Być może za łatwo przewidziałam zakończenie Ponad wszystko i rozwój akcji, żeby wczuć się w losy bohaterów, cieszyć się ich przygodami oraz cieszyć się lekturą jak należy. Jestem poniekąd zdziwiona, ponieważ tyle dobrego słyszałam o tej powieści, same zachwyty w kraju i poza nim, ale tak naprawdę czułam, jakbym coś podobnego już czytała, że akcja rozwija się w podobny sposób.

Myślę, że Ponad wszystko niestety muszę zaliczyć do rozczarować tego roku. Nie jest to jakaś literacka tragedia, ale nieoryginalność bijąca z każdej strony, przewidywalność, którą widać po kilku stronach i mocno schematyczna, że to aż boli. Podobało mi się, ponieważ przedstawia w bardzo fajny i delikatny sposób rodzące się uczucie między bohaterami. Jest to zaleta, ale nie na tyle duża, żeby jakoś ta historia na mnie wpłynęła. Nie tego się spodziewałam.

Madeline jest chora. Ciężka, rzadka choroba, która ją dotknęła, unieruchomiła ją w sterylnym domu, gdzie żyje z matką i pielęgniarką. Podobała mi się jej osoba, ponieważ była bardzo pozytywna (mimo wszystko), uczuciowa i kochająca. Właściwie mogłabym też dodać, że bardzo naiwna i nudna w swoim życiu. Moja opinia o jej charakterze jest skrajna, ale inaczej nie potrafię o niej myśleć. Tak naprawdę autorka niewiele zdradza o jej życiu, same suche fakty, żeby jakoś zapełnić pustkę między istotnymi wydarzeniami, co nie wpływa pozytywnie na jej odbiór.

Nie da się ukryć, że przy skąpym życiu towarzyskim głównej bohaterki, nie będzie w czym wybierać, jeśli chodzi o bohaterów. Chciałam też uchronić Was od spoilerów, co jest bardzo trudne, więc omówię krótko Olly'ego. Nie był on bohaterem, co dziwne, łapiącym mnie za serce i zmuszającym do głupich uśmiechów. Nie, po prostu nic nie czułam. Chociaż plus za styl.

Skłaniam się ku teorii, że za dużo tego typu książek przeczytałam i jestem za dziwna, żeby do mnie trafiła subtelność tej historii. Ponad wszystko to dosyć naiwna historia, którą przeczytałam w kilka godzin, chociaż następnego dnia nie pamiętałam już imienia głównej bohaterki. Nie sądzę też, że piękna okładka i wydanie było tak dużym plusem, żebym jeszcze kiedyś sięgnęła po powieści Yoon. Nie twierdzę, że komuś się ta powieść nie spodoba. Polecam ją czytelnikom nieobeznanym w gatunku lub lubiących lekkie historie bez większego morału oraz zdecydowanie młodszym niż ja.

ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU DOLNOŚLĄSKIEMU!
Copyright © 2014 Wąchając książki , Blogger