FIRSTLIFE. PIERWSZE ŻYCIE | GENA SHOWALTER


Firstlife. Pierwsze życie” („Firstlife”) Gena Showlater, wyd. HarperCollins Polska 2017

☆☆☆☆

Z twórczością Geny Showalter jestem już obeznana na wystarczającym poziomie, żebym mogła wyrazić odpowiednio rzeczowe zdanie o jej powieściach. Do tej pory, autorka wywierała na mnie tylko dobre wrażenie, więc bez cienia niepokoju podeszłam do jej nowej serii. Nie oczekiwałam po „Pierwszym życiu” szalonych pomysłów, wartkiej jak górska rzeka akcji i bohaterów głębokich jak pustynna studnia. Przechodząc do sedna sprawy, książka ta okazała się średniakiem, co mówię z najprawdziwszym bólem serca.

Na początku książka wydawała się naprawdę świetna, pierwsze kilka stron rozbawiło mnie do łez, więc nastawiłam się na zabawną, lekko sarkastyczną historię. Nie, nie powiem, że taka nie była, ale wiele spraw pozostawiam do dalszego przemyślenia. Pierwszą wadą i czymś, co nie dawało mi spokoju, to główna bohatera, o której za moment napiszę więcej. Drugim niuansem, bo chyba mogę to tak nazwać, to świat przedstawiony. Nie był on jakiś straszny czy coś o podobnych klimatach, ale mimo wszystko do końca nie zrozumiałam o co tak naprawdę chodzi, oprócz oczywistego wyboru i przekazu. Tak bardzo wiele spraw zostało niewyjaśnionych lub niedostatecznie przystępnych.

Tenley była strasznie irytująca. Naprawdę, nie mogłam doszukać się w jej charakterze te lekkości Showalter, z którą potrafi wykreować naprawdę genialnych bohaterów. Dziewczyna była „twarda”, a piszę to słowo z najwyższą pogardą, ponieważ nienawidzę, kiedy ktoś próbuje mi wmówić, że bohater jest taki, siaki i owaki, a w gruncie rzeczy jest beznadziejny i całkowicie przeciętny. Decyzja, który świat ma wybrać zajęła jej całą powieść, co jest po prostu śmieszne, a przy okazji jej wahanie nie było zbyt dobrze uargumentowane.

Nie będzie zaskoczeniem, kiedy napiszę, że całą powieść uratowali jedynie męscy bohaterowie, którzy po prostu zwalali mnie z nóg. Archer był zabawny, sarkastyczny i przez chwilę myślałam, że tylko ja dopowiadam mu te fantastyczne cechy. Drugi, Killian, był bardziej brutalny i jak się okazało, bardziej ckliwy, ale mogłabym mu to wybaczyć, ponieważ jego zatargi z Archerem, to po prostu był strzał w dziesiątkę.

Pierwsze życie” ma w sobie tą pewną dozę lekkości, za którą tak cenię Showalter, ale jednak jest stosunkowo za mało, żebym mogła cieszyć się w pełni lekturą. Irytująca bohaterka i niezbyt zrozumiały świat to bardzo duże nie udogodnienia, żebym mogła przejść po nich do normalnego cieszenia się lekturą.  Dla bardzo wymagających czytelników: nie polecam tej powieści, można się poważnie rozczarować. 

#1 Firstlife. Pierwsze życie | #2 Lifeblood | #3 Everlife

ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU HARPERCOLLINS POLSKA!
Copyright © 2014 Wąchając książki , Blogger